• Wpisów:24
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis:178 dni temu
  • Licznik odwiedzin:5 188 / 729 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Czasami mam ochotę zniknąć.
Tak po prostu uciec.
Moje życie zawsze wypełniały odcienie szarości, kolor pojawiał się rzadko i na chwilę.
Od jakiegoś czasu czuję już zmęczenie i mam ochotę wszystko rzucić, zmienić, uciec od tego co mnie przytłacza.
Może nadszedł w końcu ten czas, że warto zaryzykować?



P.S

Swoich sił próbuję tez na fb.. nie wiem sama dlaczego. Nie wiem po co.. ale może czas zacząć od małych zmian? Spróbować czegoś innego?
Zobaczymy.

https://web.facebook.com/Wiatru-Szept-455812848114191/
 

 
"Nie da się odnaleźć miłości tam, gdzie jej nie ma, ani ukryć jej tam, gdzie naprawdę istnieje".
/L. Rayven/

Moja historia.
Historia mojej miłości jest tego dowodem.
5 lat temu zaczęło się to uczucie i mimo wielkiej walki nie minęło.
Nie da się o prawdziwej miłości tak po prostu o niej zapomnieć.
Mimo, że minęło dużo czasu.
Wiele przeżyliśmy to nasze drogi znów się skrzyżowały.

Czas najwyższy zatem podjąć walkę z tymi, którzy w nas nie wierzą i są przeciwko nam.

  • awatar wiatru szept: @gość: Chciałabym bardzo potrafić odpowiedzieć na Twoje pytania. Szereg frustracji i poczucia niemocy mnie ogarnia z tego samego powodu co Ciebie. Nie rozumiem dlaczego czasami zdarza się tak, że miłość sama nie wystarcza :( Od paru lat próbuję to zrozumieć i niestety wciąż ta sytuacja jest dla mnie zagadką.
  • awatar Gość: Właśnie... Tylko dlaczego trzeba walczyć? Dlaczego to jest takie trudne? Dlaczego nie może być prostsze? Dlaczego o uczucia trzeba walczyc? To mnie dobija... Powinno być przecież odwrotnie. To uczucia powinny walczyć o nas. Miłość powinna być oczywista. Nie powinno się o nią walczyć. Ona powinna zmiatać nas z nóg. Nikt inny nie powinien mieć jakichkolwiek szans wobec mnie/Ciebie, jeśli jest miłość. Do dupy to wszystko...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jakieś takie czasy mamy głupie, w których śmierć stała się tematem bardzo na topie.. Więcej samobójstw, wypadków, jakiś dziwnych gier czy kij wie czego jeszcze.

Mnie osobiście śmierć przeraża..
Dlaczego?
A dlatego na przykład, że nie wiemy czy tak naprawdę jest po śmierci lepiej.
Wielu samobójców myśli, że po śmierci odnajdą spokój, że problemów nie będzie, że dusza będzie mieć łatwiej.

Jestem katoliczką, wierzę w Boga ale nie mogę powiedzieć, że mam pewność w tym, że po śmierci nasza dusza odnajdzie spokój.

A co jeśli ten świat na którym teraz żyjemy jest tą lepszą dla nas opcją?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak tak przeglądam czasem fb to myślę sobie,że większość ludzi wrażeń szuka wszędzie, a to podróże, a to jakieś udziały w czymś wielkim,a to rozwój osobisty na najwyższym szczeblu..
A jak jest u mnie?
A no chyba życie wygrałam,bo mnie wrażenia same odnajdują i robią coś takiego.. czego nie mogę zrozumieć i z czym często nie umiem się pogodzić.
Dlatego też jedyne czego pragnę to wewnętrzny spokój i dobre zdrowie.
Nie chcę już wrażeń, nie chcę.
 

 
.. a czasem są rany,których w żaden sposób nie da sie wygoić.

Są to rany tak głębokie, że na całe życie zostaje po nich blizna z masą wspomnień z którymi nawet głowa nie może sobie poradzić.

Ehm.
 

 
Rzadko tu bywam - wiem.
Przygotowywanie planu powrotu było zdecydowanie łatwiejsze niż jego realizacja.
No cóż.. Praca,dom,rodzina. Czas leci i człowiek z niczym zdążyć nie może.

Postanowiłam (w końcu) tu zaglądnąć, ponieważ ostatnio w moim życiu zdarzyło się coś co przeżywała chyba większość z nas - utrata kogoś bliskiego.

Ja straciłam ostatnio przyjaciółkę.
Znałyśmy sie parę lat,wszystko o sobie wiedziałyśmy i nagle BACH - po wszystkim.

Nie martwcie się.. Nie mam zamiaru pisać łzawych historii,bo to bez sensu.

Jednak chcę się wyżalić, że ludzie z mojego zycia często znikają.. Ludzie z którymi byłam silnie związana.
Wciąż nie wiem czemu tak jest,myślę i myślę i nie wiem,po prostu nie wiem..
Jedyne co czuję w takich sytuacjach to ogromny żal i pustkę, z którymi nie umiem sobie poradzić.

Ja wiem powinnam pozamykać te rozdziały, ruszyć do przodu i mieć w dupie,a nie płakać nad rozlanym mlekiem.. Ehhh,w tym problem że tego nie potrafię, chcę ale nie umiem zapomnieć o tym co było kiedyś ważne.

Może wy znacie jakiś złoty środek??

P.S
Bardzo przepraszam za formę wpisu - efekt szybkiego pisania na telefonie.


 

 
Miałam wrócić.. życie zadecydowało inaczej.
Teraz czy wracam?
Cóż.. postaram się,ale co los na to?


Hm.. im człowiek starszy tym coraz mniej od niego zależy. Pewnych rzeczy już nie wypada robić,jest się odpowiedzialnym za siebie,nikt nic za nas nie rozwiąże. A i ludzie z jakimi się przebywa to w większości zło wcielone.

Oczywiście mówię o życiu tych,którzy się pod ciemną chmurką urodzili i mimo tego co by robili to ich życie zawsze da im w pysk.

Co dalej? - pomyślicie..
No nic. Trzeba nauczyć się to tolerować i cieszyć z tych drobnych chwil,ktore los nam czasem da. Cieszyć się z tych drobnych rzeczy - mimo tego,że wiemy o tym,że to szczęście długo nie potrwa.

Wniosek?
Bądzcie mądrzy i swoje życie tak ukladajcie,aby spod ciemnej chmury wyjść.

P.S
Wybaczcie pomijanie niekiedy wszystkich Ą,Ę itp.,ale pisze na telefonie i przyznam,że to ciężka przeprawa..

CAŁUSY
 

 
Dokładnie na 44 dni wróciłam pełną parą do rzeczywistości.. uporałam się z większością spraw przyziemnych i o to jestem znów.


Przez te 44 dni dużo rzeczy w moim życiu się działo, emocje, nerwy ale i chwile pełne uśmiechu i szczerego szczęścia - takiego, którego nie da się odebrać, takiego które jest na wagę złota i daje poczucie tego wewnętrznego spokoju, którego zawsze w życiu bardzo mi brakowało.

Nie było idealnie, były chwile zwątpienia, łzy rozpaczy i momenty, w których traciłam siły. Jednak mimo to brnęłam do przodu i opłaciło się, bo osiągnęłam to czego pragnęłam - wewnętrznego spokoju, zgody z samą sobą.
Osiągnęłam 100% tego czego tak bardzo potrzebowałam.

Wiem teraz,że każdy potrafi się zmienić, stać się kimś lepszym..
Grunt to się nie poddać, nie dać zmanipulować pułapkom życia i zrezygnować z samego siebie. Pamiętać jednak należy, że narzekanie, marudzenie czy popadanie w stany depresyjne nie jest budujące. To DZIAŁANIE,CZYNY są kluczem do sukcesu.

Także drodzy czytelnicy zamiast biadolić i narzekać na świat, siebie czy innych zróbcie coś, by zmienić swoje życie - na takie, które da Wam to czego potrzebujecie i pragniecie.




 

 
Hmmm....
Życie człowieka można porównać do ciemnego pokoju. Każdy pokój - tak jak każdy człowiek - jest inny.

Jednak w tych ponurych pokojach pojawia się światło, które w większym lub mniejszym stopniu rozprasza mroczną ciemność.

W niektórych z nich jest to światło, które daje wielka żarówka, która świeci całą wieczność..
W innych jest to żarówka, która po jakimś czasie gaśnie - jednak na szczęście nie na długo.
Z kolei a w ostatnim typie ponurego pokoju - nie ma żarówki,a światło raz na jakiś czas pojawia się na chwilę - dzięki małej zapałce, która daje niepewny blask i na parę sekund rozświetla pomieszczenie..

Moje życie przypomina właśnie ten ostatni typ pokoju. Pomieszczenia,w którym szczęście pojawia się raz na jakiś czas i trwa tyle - ile wypalenie się jednej zapałki..

Nie mogę zrozumieć dlaczego nie ma czegoś takiego jak ten sam start i te same możliwości w życiu każdego z nas..

Robię co mogę i ile się da.. jednak mimo wielkich starań i chęci nie dojdę do pewnych rzeczy, bo los mi to blokuje..
Nie mam możliwości w swoim pokoju zamontować lampy z ogromną jasną jak słońce żarówką...


  • awatar Gość: Cierpliwości. Nie od razu Kraków zbudowali - szczęścia też trzeba się nauczyć :) serdecznie pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
"Wszyscy chcą Twojego dobra.
Nie pozwól go sobie odebrać."
/Stanisław Jerzy Lec/


Czasy, w których przyszło nam żyć - pokazują jak brutalni i do czego zdolni potrafią być ludzie.

Niestety mam wrażenie, że świat schodzi na złą drogę.. niby wszystko dąży do rozwoju, a jednak prawdziwe wartości ulegają zatraceniu ciągnąc na dno wielu ludzi - w kwestii mentalnej i rozwojowej - przede wszystkim.

Przykre jest to, że dla niektórych rzeczy materialne są więcej warte niż drugi człowiek.

Nie rozumiem tego.. choć próbuje wytrwale. Staram się nie tracić wiary, jednak nie ukrywam jest to trudne, bo ludzie coraz bardziej mnie zaskakują. Zaskakuje mnie ta wielka chęć sprawienia komuś przykrości, odebrania komuś czegoś i chorej zazdrości czy zbyt wielkich ambicji, które wiążą się z zatraceniem człowieczeństwa i całkowitym odejściem od wartości, które dawniej były cenniejsze niż złoto.

Cóż.. poczekam jeszcze.


  • awatar doryforos: szafraj.pl to second hand online z najlepszej jakości ubraniami w najniższych cenach! A teraz przy zakupie minimum dwóch produktów przesyłkę dorzucamy gratis! :) Promocja ważna tylko do 03.04 do godziny 23.00! :) Bądź z nami na szafraj.pl i nie przegap okazji! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dziś Wielka Sobota..
telefon pika od samego rana i daje znać, że ktoś składa wielkanocne życzenia.

Miła sprawa jak ktoś o kimś pamięta.. jednak wszyscy chyba wiemy, że większość z tych życzeń nie wiąże się ze szczerością, a jakimś dziwnym i niezrozumiałym dla mnie poczuciu obowiązku ich napisania.. no ale mniejsza o to.

Czytając te wszystkie życzenia, które dziś otrzymałam muszę przyznać, że żadna z tych osób nie życzyła mi tego - czego pragnę naprawdę.

Nie chcę wiele..

najbardziej pragnę świętego spokoju. Wewnętrznego spokoju który ukoi moją duszę. Przeżycia ukształtowały moją osobowość, jednak też bardzo zmęczyły.. Chcę odpocząć od ciężkich chwil, bólu i zamartwiania się. Chcę czuć stabilizację, wiedzieć coś NA PEWNO, czuć się bezpiecznie,spokojnie i trwać w szczęściu..

Kolejną rzeczą, którą pragnę jest zdrowie.. bo jak już wiecie z wcześniejszego wpisu - to ono jest dla mnie najwyższą wartością.


No i tyle..
Dwie rzeczy, niby nic.. a jednak od tylu lat mimo wielkich starań nie mogę ich dostać. Pfff....

A wy drodzy czytelnicy? Czego pragniecie?

 

 

Trafiając na te słowa:
" [...] generalnie była to dziewczyna miła, uczuciowa, choć na wskroś, na wylot chyba pierdolnięta."
/D. Masłowska - Wojna polsko-ruska/
stwierdziłam, że opisują moją osobę idealnie..

Mój znajomy stwierdził kiedyś, że od czasu do czasu włącza mi się "choroba psychiczna' - ma na myśli sytuacje, w których opowiadam mu o rzeczach, które wiążą się z wielkimi przemyśleniami na temat życia mojego czy innych ludzi. Są to chwile grzebania w najciemniejszych zakamarkach mojej głowy i wymyślania czasem dziwnych rzeczy - tak przynajmniej odbiera to on.

Dużo myślę, dużo dostrzegam, cały czas wszystko analizuje i czasem mnie to gubi i sprowadza nieszczęścia - tym bardziej, że jestem zwolennikiem szczerości i prawdy, a one w połączeniu z moim gadulstwem czasami prowadzą do przykrych sytuacji.

Przez to wszystko częściej jestem kompletnie źle zrozumiana i czuje się tak jakbym żyła w jakiejś innej rzeczywistości - jakbym była pierdolnięta

Spotkałam może dwie osoby w życiu, które mają tak jak ja.. jednak to jest dowód na to, że to świat jest pierdolnięty czy nasza trójka? Czy takich ludzi jest więcej? i z czego tak naprawdę to wynika?


 

 

"Nie słowa, nie materia
a czyny świadczą o człowieku."
/Anna Hoffmann/
  • awatar wrozkazebuszka: dokładnie zgadzam się :)
  • awatar wiatru szept: @pegaznocą: Chyba żadną wielką postacią, bo kiedys jak szukałam informacji o niej to nic nie znalazłam. A ja na ten cytat trafiłam dawno temu gmerając po zasobach internetu i znalazłam go na stronie z cytatami i aforyzmami..
  • awatar Lovely Mess: Piękny cytat ❤
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"Szczęście to po prostu
dobre zdrowie i zła pamięć"
/E. Hemingway/

Bagaż doświadczeń jaki noszę na własnych barkach uzmysłowił mi, że zdrowie jest podstawą wszystkiego i należy je szanować.
Bez zdrowia człowiek traci kompletnie wszystko.

Doceniłam w życiu najprostsze rzeczy, takie które na co dzień przez większość ludzi traktowane są jak coś czego wyzbyć się nie da.. to nic bardziej mylnego. Dopiero w natłoku złych zdarzeń i utracie tego co "podstawowe" rozumiemy jak wiele mieliśmy.

W moim życiu miało miejsce to wielkie przewartościowanie i teraz już wiem, że to zdrowie napędza do wszystkiego co z życiem jest związane. Jest ono wartością nadrzędną, bo to ono DAJE gwarancje tego, że wszystkie wielkie i mniejsze cele czy marzenia mogą się spełnić..

Niestety rozmawiając i poznając historię rożnych ludzi wiem, że nikt kto zdrowia choć na chwilę nigdy nie stracił lub bliska mu osoba - tego podejścia nie zrozumie,a przewartościowania nigdy nie doświadczy.


"Zła pamięć"?? Co autor miał na myśli?

Cóż.. wydaje mi się, że chodzi mu o to, aby nie pamiętać zbyt wiele z przeszłości, nie żyć nią i nie wspominać zbyt dużo. Skupić się na tym co jest ważne i żyć daną chwilą, czerpać z niej jak najwięcej i ją doceniać.

Zazwyczaj wspominamy te złe chwile, które w jakiś tam sposób nas ukształtowały i jakiś emocji dostarczyły. Jednak na dłuższą metę te wspomnienia i życie przeszłością niszczy nas od środka.

Ja... zawsze żyłam przeszłością, zatraciłam siebie i zamiast ruszyć do przodu z wyciągniętymi wnioskami, uciekałam do zakamarków pamięci i grzebiąc w niej, cofałam się o wiele kroków do tyłu.
Przestałam się rozwijać, nienawiść, smutek i wszystkie negatywne emocje i uczucia zawładnęły moim życiem i nie potrafiłam cieszyć się tym co miałam.

Teraz jest inaczej.. zrozumiałam swój błąd i zmieniłam swoje nastawienie - jest łatwiej.

Wszystkim tym którzy żyją tak jak żyłam ja.. życzę abyście przyjęli zasadę CARPE DIEM, bo życie jest zbyt krótkie i jest zbyt wielką zagadką, by tracić czas na wspomnienia, które prowadzą tylko do zguby i zatracaniu samego siebie!

Niby tylko dwa składniki - a efekt fenomenalny


  • awatar Legally_blonde: Mimo tego iż masz rację ja nie potrafię ruszyć z miejsca. Wiem, że życie jest krótkie dlatego chciałabym spędzać każdą chwilę u boku osoby z którą nie mogę być, ta osoba mnie zostawiła a mi wydaję się, że tracę każdy dzień bo nie ma jej przy mnie. Mimo że staram się nie myśleć i realizować swoje marzenia ciągle mi czegoś brakuje.
  • awatar pegaznocą: @wiatru szept: Bardzo ładnie to napisałaś tu cytat: "Ja... zawsze żyłam przeszłością, zatraciłam siebie i zamiast ruszyć do przodu z wyciągniętymi wnioskami, uciekałam do zakamarków pamięci i grzebiąc w niej, cofałam się o wiele kroków do tyłu. Przestałam się rozwijać, nienawiść, smutek i wszystkie negatywne emocje i uczucia zawładnęły moim życiem i nie potrafiłam cieszyć się tym co miałam." -rewelacyjne połączenie słów. Teoretycznie ja też żyje przeszłością. Moja nienawiść do tamtych osób, firm dla mnie motywatorem by się na siłę zmieniać. Nieustająco aż dojdę do momentu, który sobie wymarzyłam. Nie wspominam przeszłości non stop i tak jest stale obecna.
  • awatar wiatru szept: Nie usuwam żadnych komentarzy więc o ciul chodzi :P korekty wpisu też nie zrobię. Nie jestem nieomylna, popełniam w życiu błędy - więc czemu tutaj miałabym tego nie robić? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Miałam dziś pisać zupełnie o czymś innym.. jednak komentarz pod postem dotyczącym mojego powrotu pchnął mnie ku temu, żeby poruszyć kwestie sympatii (a raczej jej braku) wobec drugiego człowieka.

To, że cyberprzestrzeń pełna jest ludzi, którzy ukrywając swoją tożsamość krytykują i poniżają wszystko i wszystkich - jest wiadome.
W życiu jednak realnym te same osoby są bardzo niedowartościowane i nie potrafią skupić się na własnym życiu. Przykre to, ale chyba nie mamy na to wpływu :<

W życiu codziennym także spotykamy się z rożnymi negatywnymi reakcjami ludzi na naszą osobę. Jedni z nas mają to w nosie inni z kolei się tym przejmują i albo zatracają siebie, albo odwzajemniają dany brak sympatii.

Przez wiele lat zastanawiałam się skąd bierze się ta niechęć do drugiego człowieka, niechęć która nasączona jest nienawiścią - najczęściej niestety bezpodstawnie. Myślę nad tym i myślę i nic do głowy przyjść mi nie może.. Nie rozumiem takich ludzi, ale wydaje mi się, że jest to chyba związane z tym jaki człowiek jest, jaką ma naturę i jaki system wartości. Dla mnie tacy ludzie to nie ludzie, to płytkie istoty, które wyzbyły się całkowicie poczucia człowieczeństwa.

Tak czy siak dla mnie ktoś kto krytykuje kogoś w tak idiotyczny sposób jednocześnie nie ukazując swojej tożsamości jest osobą nieistotną, której poczynania jedynie mnie śmieszą

Nie wstydźmy się mówić co myślimy i czujemy, jednak bądźmy na tyle odważni aby wziąć odpowiedzialność za to co robimy i mówimy

Tworząc tego bloga nie marzyłam o wielkim gronie odbiorców, a o zwykłej skromnej aktywności, zmotywowaniu kogoś do myślenia i rożnego rodzaju reakcji, dyskusji itp

KRYTYKUJĄCY I NIEZADOWOLONY GOŚCIU SPOD POSTU WCZEŚNIEJSZEGO - DZIĘKUJĘ, ŻE POMAGASZ SPEŁNIAĆ MI OBRANE SOBIE CELE ŚLĘ BUZIACZKI !

A Ty drogi czytelniku, którą drogę wybierasz?
Szczerości i konsekwencji czy ukrywaniu się pod maską i krytykowaniu wszystkiego wokół?

  • awatar pegaznocą: Drugą z elementem modyfikacji. Maska + o 50% więcej wymagam od innych niż od siebie. Przestałam pobłażać, tłumaczyć innych i litować się. I jest ok.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No cóż... wielki plan był.. próbę jego realizacji też podjęłam - wyszło co wyszło. Wracam tu, tamto usunęłam.

Blogspot może i fajny, bardziej rozbudowany, ale dla mnie zbyt skomplikowany, nie przypadł mi do gustu, a pisanie postów tam przyprawiało mnie o białą gorączkę :>

Także witam ponownie..
  • awatar pegaznocą: @gość: Jak nie ma wrogów/przyjaciół to nie ma się czym przejmować. Zawsze może zdobyć nowych. Na dobry początek powinno wystarczyć, że Wiatru szept ma wielbicieli takich jak... Ty.
  • awatar wiatru szept: @gość: :*
  • awatar Gość: @wiatru szept: do budy już... nikt nie lubi takich co obiecują, obiecują a potem jak zwykle. Won stąd bo tu już nie masz ani nawet wrogów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Po wielkich przemyśleniach.. Stwierdziłam, że przeniosę się na większy format blogu, wierzę (może złudnie), że tam też znajdą się osoby zainteresowane tymi moimi litaniami dotyczącymi życia..

Tam zachęcam do odwiedzenia tego minibloga - by nowi odbiorcy mięli okazje poznać moją skromną twórczość dotychczasową.
A tu zatem nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić Was do przeczytania nowego wpisu, który pojawił się tam

A o to część jego treści:

"Walentynki sprowokowały mnie do myślenia na temat tego, co tak naprawdę ważne jest w sytuacji budowania jakichkolwiek relacji z drugim człowiekiem ..."

i link do bloga:
http://wiatruszept.blogspot.com/

Co wyjdzie z tej mojej przygody?
NIE WIEM
Pomysł jest, może porwałam się z motyką na słońce.. a może moje skromne oczekiwania znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości

Tak czy siak ZAPRASZAM TAM.. Jak nie wyjdzie, wrócę tu !!
 

 
Może najpierw wyjaśnię - na przyszłość - do czego nawiązuje tytuł tego wpisu..

ŻABA - tą nazwą mój kolega określił moje autko (jest zielone i niewielkich gabarytów jak żabka)

GABINET NA KÓŁKACH - kocham jeździć swoim autem i często z różnych przyczyn spotkania ze znajomymi odbywają się u mnie w aucie, przy papierosku, muzyce czasem alkoholu (jak stoi pod domem i ktoś do mnie przychodzi)
To auto ma specyficzny klimat, bo większość wsiadających osób, do tego mojego małego zielonego królestwa,porusza tematy dotyczące życia.. I tak od słówka do słówka dochodzi do wielkich rozważań filozoficznych i porad psychologiczno - pedagogicznych.
W ten właśnie sposób, żabcia już od trzech lat określana jest mianem gabinetu - przeze mnie i moich znajomych

Wracając do meritum..

Niedawno odbyłam bardzo interesującą rozmowę z kolegą (nazwijmy go "AW",której tematem były uczucia i emocje..


AW z racji wieku, środowiska wychowawczego, poglądów i osobowości ukształtowała się w jego głowie teoria, że:
MĘŻCZYZNA NIGDY NIE POWINIEN PRZY KIMŚ PŁAKAĆ,
BO TO OZNAKA JEGO SŁABOŚCI I WYZBYCIA SIĘ
W PEWIEN SPOSÓB JAKIEJŚ CZĘŚCI MĘSKOŚCI..

Temat dość ciekawy i wydaje mi się, że wiele osób mogłoby się z ta teorią zgodzić.. ja z kolei zgodziłam się z nim w kwestii uznania płaczu jako słabości, jednak w przeciwieństwie do niego, nie traktuję tego w sposób negatywny..

Płacz (chodzi o płacz prowokowany smutkiem)- jest objawem słabości, bo często wiąże się z poczuciem bezradności. Takim brakiem siły do dalszej walki z przeciwnościami losu, napotkanymi na drodze życia..
Dla mnie owa słabość prowadzi do katharsis - człowiek na chwilę się podda, ale wstaje i poprzez zachodzące w nim zmiany - rusza do przodu z większą wiedzą i doświadczeniem - oczyszcza są duszę i myśli
A ja z racji tego, że jestem ZA samorozwojem, nie potrafię na ową słabość spojrzeć tak, aby nie dostrzec w niej cechy pozytywnej.

Kolejna rzecz, która mnie mocno w tej teorii poruszyła to słowa dotyczące tego, że łzy prowadzą do tego, że facet zatraca swoją męskość - CO DLA MNIE JEST KOMPLETNĄ BZDURĄ.
Niezależnie od tego czy to kobieta, czy mężczyzna KAŻDY Z NAS CZUJE !!
I JEŚLI WYBIERZEMY ODPOWIEDNIE OSOBY - TE NAM
NAJBLIŻSZE - TO NIGDY SIĘ NIE ZAWIEDZIEMY,
A POCZUJEMY ULGĘ..
ktoś wyciągnie do nas rękę, spróbuje nas zrozumieć czy coś doradzi.

Ulgę dlatego, bo łzy to takie zmaterializowane nieszczęście, które gnębi nasza duszę. D
Dobrze jest popłakać, oczyścić rany serca, na ramieniu kogoś - komu na nas zależy..

Płacz w samotności też daje ulgę, ale wylewanie łez przy kimś wiąże się ze WSPARCIEM, które odgrywa w życiu każdego z nas ważną rolę, no i oczywiście może nieść ze sobą również dobre, miłe słowo czy radę, dzięki której z jakiejś nurtującej i ciężkiej dla nas sytuacji - znajdziemy wyjście.

Teoria AW blokuje go przed tym, by najbliższej osobie powiedzieć o tym co go trapi - co w gruncie rzeczy prowadzi do tego, że on sam czuje się nieszczęśliwy i tak jakby nie mógł na nikim polegać..

Człowiek jest sam, mimo ludzi wokół - tak jak pisałam w poście wcześniejszym - ALE NIE MOŻE POMIMO TO DYSTANSOWAĆ SIĘ OD ŚWIATA.. Jesteśmy gatunkiem, który musi żyć wśród społeczności i wylanie łez na ramieniu kogoś nam bliskiego, nie tylko kształtuje nas samych i nam pomaga, ale również umacnia więź z daną osobą..


Dlatego drodzy MĘŻCZYŹNI nie obawiajcie się łez. Pozbywanie się tego nieszczęścia na ramieniu kogoś kogo kochamy niczym WAM nie ubliża, a wręcz przeciwnie, pokazuje WASZE zaangażowanie w związek czy znajomość, MĄDRE KOBIETY, docenią to, poczują się potrzebne i będą chciały pomóc

A co Wy drodzy czytelnicy o teorii AW sądzicie?

A na podsumowanie...
"Czasami trzeba usiąść obok i czyjąś dłoń zamknąć w swojej dłoni, wtedy nawet łzy będą smakować jak szczęście."
/Wacław Buryła/


P.S.
Z racji braku czasu i chaosu w życiu prywatnym (a wielkiej chęci zamieszczenia tego wpisu) - nie miałam kiedy dokonać porządnej korekty tej wypowiedzi - wybaczcie mi zatem błędy składniowe i stylistyczne - jeśli takowe się pojawią
 

 
"Bogactwo może przyjść do Ciebie, ale po mądrość musisz przyjść sam."
/Edward Young/


 

 
"Jesteś sam gdy zapada zmrok.
Będziesz sam gdy Twe życie przeminie…"

Ten cytat pochodzi z piosenki pt.: "Nie wie nikt" - ja pierwszy raz usłyszałam ją wersji Moniki Urlik i muszę przyznać, że tekst bardzo ruszył moje szare komórki...(jej wykonanie zresztą też przypadło mi do gustu)

Ale do rzeczy…

Od dawna uważam, że każdy człowiek w życiu - mimo tego, że ma przyjaciół, żyje w związku, ma rodzinę itd. - to jest SAM.. SAM ze swoją głową, sam ze swoimi uczuciami, emocjami, myślami, doświadczeniami, wiedzą itp. I choćby ktoś znał kogoś dobrze, był nawet po części do kogoś podobny, spędzał z kimś dużo czasu i mimo, iż niemalże wszystko by o tej osobie wiedział i nawet miał podobne przeżycia to niezależnie od tego ( i innych aspektów, które można by tu wymieniać) to według mnie - NIKT NIGDY TEJ OSOBY W 100% NIE ZROZUMIE, nie zrozumie tego co jest w głowie tej osoby się dzieje i sercu..

Dlaczego tak uważam? – zapytacie..

Cóż… wydaje mi się, że pomimo tego, że słów wiele pięknych na świecie istnieje to nigdy one nie odzwierciedlą dokładnie tego co JEST W CZŁOWIEKU.. i nikt NIGDY nie odbierze tych słów w identyczny sposób jak autor ich SAM je rozumie bądź czuje.
Każdy w sposób indywidualny interpretuje znaczenie słów, które opisują emocje czy uczucia – ponieważ definiuje je na bazie własnych przeżyć i doświadczeń. Np.: dla mnie jak ktoś mówi o „bezgranicznym poczuciu szczęścia” – ja szukając w pamięci zastanawiam się, którą sytuację w moim życiu mogłabym określić mianem tych słów i przypominam sobie emocje z nim związane i wtedy mimo, że mówię „rozumiem, cieszę się razem z Tobą” to tak w gruncie rzeczy mogę się bardzo mylić.. bo dla mnie tym „bezgranicznym szczęściem” jest wydarzenie które wiązało się z taką dawką euforii, której nigdy nie zapomnę, bo było tak głębokim doznaniem – a dla kogoś, kto tych słów użył, to uczucie piękne, ale płytkie i chwilowe, które nijak ma się do moich przeżyć. Ponadto ta osoba może kiedyś użyć tego określenia ponownie do całkowicie innej sytuacji, zapominając o przeżyciu z wcześniej..
Na tym przykładzie chciałam pokazać, ze mimo wszystko człowiek jest sam ze sobą i musi to poczucie samotności polubić i zaakceptować.. bo ono wcale nie jest złe, bo prowokuje do MYŚLENIA, które prowadzi do autorefleksji i samorozwoju – zbliża do samego siebie, a w efekcie także do innych.

W dalszej części cytowanego wcześniej utworu padają słowa „ (…) więc dlaczego właśnie dla mnie wymyśliłeś Panie bajkę o człowieku, który sam przez życie musiał iść, całkiem sam.” I tutaj wydaję mi się, że chodzi (albo ja się wszędzie doszukuje filozoficznych znaczeń) o człowieka OGÓLNIE jako o istotę, którą stworzył Bóg i w pewien sposób ukarał tym, że mimo iż żyje ona w społeczeństwie, w którym tworzy się szereg więzi i relacji to I TAK JEST ON (człowiek) SAM..

Ja tekst tej piosenki i „istotę człowieczeństwa” tak interpretuje .. i całkowicie on odzwierciedla moje poglądy na temat życia człowieka i wszystkiego co to życie warunkuje.
Czy słusznie są te poglądy?
Czy zgodzicie się ze mną?
To wszystko – TAK MI SIĘ WYDAJE - zależy od tego czy słowa jakich użyłam tutaj choć odrobinę oddadzą to co miałam naprawdę na myśli i od tego czy Wy – drodzy czytelnicy – zinterpretujecie je w taki sposób, który odrobinę pokrewny będzie z moim ich rozumieniem

APEL
I tutaj apel do odbiorców tego i innych postów, ja nie chcę nikomu narzucić swojego zdania, ani podważać dotychczasowych, ukształtowanych teorii - ja tylko (albo aż) wyrażam swoje zdanie


A NA KONIEC ...

"łóżko jest moim przyjacielem. Nie ma jak łóżko." /Ernest Hemingway/
... bo łóżko daje mi przestrzeń i stwarza atmosferę do pozostania tylko ze sobą
  • awatar pegaznocą: I Bogu dzięki za to, że nikt nie jest w stanie zajrzeć do mojej głowy, że mogę odetchnąć od bycia tym co nakłada na mnie wybrany przeze mnie styl życia.
  • awatar Lovely Mess: Bardzo lubie ten cytat Hemingwaya, i uważam że ejst w stu procentach poprawny, bo nikt, absolutnie nikt nie ma możliwości wejścia do naszej głowy, zeby zobaczyć co tam siedzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hmmm..
Lubię sobie gdybać,błądzić po zakamarkach fantazji i łączyć ją z wyobrażeniami dotyczącymi przeszłości,teraźniejszości i przyszłości..
I dziś uciekłam w stronę wielkiego misz maszu,który gdzieś tam zakotłował się w mojej głowie i sprowadził do zadania sobie i wam (o ile ktoś co piszę w ogóle rzeczywiście czyta - zaczynam mieć wątpliwości,no ale mniejsza o to) nie tak banalnych pytań,jakby się to mogło na pozór wydawać..

No to tak..
Ostatnio dużo rozmawiam z różnymi ludźmi o miłości,przyglądam się tym zakochanym i tym samotnym,układającym sobie życie w imię miłości i tym,których miłość opuszcza,tym którzy miłości nigdy nie doświadczyli i tym,którzy miłosnych historii mięli aż za dużo..

Dyskutuję,obserwuję oraz dużo myślę.. i doszłam do wniosku,że miłość to element w życiu każdego człowieka bardzo ważny i to on warunkuje to czy z życia i siebie samego jesteśmy zadowoleni.

Ci,tórzy miłości nie znają lub ją tracą są nieszczęśliwi i czują,że życie ucieka im przez palce,są niedowartościowani i nie mają sił walczyć z przeciwnościami losu.

Ci,w których życiu miłość jest obecna to ludzie zadowoleni i pewni siebie,mający siłę i chęć do życia,dla których nie ma rzeczy niemożliwych i od których szczęście bije na wielkie odległości..

Ja wiem,że Ameryki nie odkryłam dochodząc do tych wniosków ALE tak myśląc dalej zastanawiam się czy jakby w życiu człowieka miłości by nie było,tego całego worka uczuć i emocji,a relacje między ludźmi oparte byłyby na mechaniźmie prokreacji to czy byłoby łatwiej,lepiej? Czy każdy miałby równe szanse? Jak myślicie?
  • awatar Gość: @wiatru szept: miłość hehehehe jak będzie mi potrzebna to sobie ją kupię. Miłość to towar bo ta cała miłość to się skorumpowała Dlatego w razie czego kupię ją sobie i to w wydaniu jakie będzie mi odpowiadać. A czy to będzie szczere, a co mi po tym.
  • awatar wiatru szept: pegaznocą - dziękuje za miłe słowa,kolejne wpisy pojawią się,jak trochę ustabilizuje się moja sytuacja prywatna :) Gość 3 - proszę się nie martwić tylko o miłości pisać nie bedę,a dotychczasowe wpisy są o tej tematyce są kwestią spontaniczną :)
  • awatar wiatru szept: Gość 2 - miłość powinna dawać gwarancję szczęścia,ale tylko wtedy jeżeli obie strony dają z siebie wszystko i jeśli w sprawach fundamentalnych dla wspólnego życia się zgadzają bądź BEZPROBLEMOWO porozumieć. Sytuacje,w których człowiek decyduje się być z kimś kogo nie kocha,dla mnie są bez sensu,bo nawet jeśli człowiek na początku czuje szczęście to po jakimś czasie ta osoba zaczyna czuć pustkę,czuć się źle,tak jakby czegoś brakowało.. dla mnie związki bez miłości obustronnej,bez fundamentów łączących ludzi (jak np wspolne poglądy,temperament itp) oraz zwiazki ludzie nieumiejących się porozumiewać są po prostu PUSTE i pozbawione iskry,którą miłość wprowadza w życie człowieka. Miłość to chemia cóż racją jest to,że psychologia podaje,że tak jest,że to chea,ktora obecna jest przez dwa lata związku,a potem znika i zostaje wszystko to co łączy lub dzieli ludzi i przyzwyczajenia. Nie pytam o to czy da się tego uczucia pozbyć,tylko o to czy życie byłoby np. łatwiejsze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Pierwszy wpis wprowadzający mam już za sobą teraz mogę przejść do treści adekwatnych do celowości bloga.

Już bardzo późno więc WYJĄTKOWO rozpisywać się nie będę, ale żeby blog na noc pusty nie został to postanowiłam dziś poruszyć temat,na pozór oklepany i codzienny,a jednak tak zagadkowy.. mianowicie chodzi tu MIŁOŚĆ.

Kiedyś na jednym z blogów trafiłam na wpis, w którym autorka pyta o to czym jest owa miłość..
A ja odpisałam jej tak:

"Prawdziwa miłość - ta odwzajemniona -jest najwyższym i bezgranicznym szczęściem jakie może dać los człowiekowi, najpiękniejszą wartością, która człowieka pcha ku dobremu i doznaniem, którego nie da się opisać ŻADNYMI SŁOWAMI.. Jednak miłość jednostronna jest właśnie niczym innym jak narzędziem diabła,o którym wspomniałaś. Sprytnie użytą zabawką, która daje chwilę uciechy, odrobinę płytkich doznań.. niestety potem gdy jednej ze stron - tej na pozór zakochanej - zaczyna się poruszanie tą zabawką po prostu nudzić,to tej drugiej - wciąż zakochanej - w najbrutalniejszy sposób zabrania się z niej korzystać. Pierwsza osoba mówiła KOCHAM, choć tego nie czuła, aż w końcu przestała, łamiąc serce i pogrążając w rozpaczy osobę, która tą miłość naprawdę poczuła. Cząstka serca i duszy osoby dla której ta miłość prawdziwa była - umarła, przez to bo ktoś kto słowa tak potężne jak KOCHAM rzucał na wiatr,nie znał ich wartości i nie okazał im szacunku. Twoja mama ma rację, zważajmy na słowa."

Dziewczyna ta zadała pytanie, które od wielu stuleci nurtuje filozofię. Pytania o życie, o człowieka,sens istnienia czy właśnie o miłość - to pytania, na które chyba nie ma jednej odpowiedzi. Każdy z nas czuje miłość inaczej, dla mnie tej PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI opisać się nie da w żaden sposób - tak samo jak cierpienia po jej utracie. Mimo, że każdy z nas odczucia i emocje ma różne to jednak podstawą w miłości jest szczerość, z którą własnie wiąże się to, aby uważać na to co i komu mówimy - trzeba MYŚLEĆ moi Państwo nie tylko czuć! i w natłoku wielkich emocji NIE pozwalać sobie w kwestii miłości - rzucać słów na wiatr!!

Jeśli kochamy mówmy o tym, jeśli nie to zastanówmy się jaki jest cel bycia z kimś kogo się nie kocha i marnowania jego/jej i swojego czasu na związek bez przyszłości, na związek który w rzeczywistości może jedynie blokować naszą i jego/jej szansę na PRAWDZIWĄ ODWZAJEMNIONĄ MIŁOŚĆ - której tak naprawdę w głębi duszy każdy z nas pragnie.

Mądre słowa na dobranoc...
"Na świecie istnieje jedyna rzecz warta życia: bezgranicznie kochać istotę, która kocha nas bezgranicznie"



 

 
Hm.. pierwszy wpis tutaj powinien chyba wyjaśnić czytelnikom cel istnienia bloga i powinien w swojej treści zawierać odpowiedzi na proste pytania: JAK? , PO CO? i O CZYM? - pytania, które każdy gość ukradkiem i po cichu zadaj je jego autorowi..

Zatem zacznijmy...

JAK się tu znalazłam?

Do pisania bloga natchnęła mnie pewna młoda istotka, która mimo dziewczęcej buźki wiele w życiu doświadczyła, a jej dojrzałość przemyśleń i podejście do świata wzbudziły we mnie wielką fascynację.
Moje motto jest krótkie, może dla niektórych banalne ale dla mnie nie tak oczywiste jakby się to mogło wydawać. Znam wielu ludzi o różnych temperamentach i osobowościach, z różnych środowisk, w rożnym wieku i niestety z obserwacji moich wynika, że więcej jest osób, które myślenie odkładają na boczny tor.. osoby,które nie analizują siebie samych, nie wyciągają wniosków i w pewien sposób zatracają się lub po prostu stoją w miejscu.. W jakimś dziwnym zawieszeniu nie robiąc nic ku temu by się rozwijać, by stać się kimś lepszym.

Ta młoda dziewczyna, która mnie urzekła własnie przywróciła mą wiarę w to, że jest jeszcze szansa na to, że są na świecie perełki, które podobnie jak ona i jak ja - myśleć lubią i chcą to robić, bo pragną z całego serca zrozumieć to czym naprawdę jest życie i kim jest człowiek.

PO CO i na co komu ten blog?

W natłoku myśli, które codziennie zajmują mi głowę - czasem czuję potrzebę spisania ich, swoich wniosków, krótkich historyjek.. tak zwyczajnie na kartkę.
Jednak wpadłam na pomysł, że pisanie do siebie chyba nie ma większego sensu.. ale może jeśli będę pisać do siebie i dodatkowo to udostępniać, to gdzieś w świecie wirtualnym znajdzie się ktoś, komu te moje filozoficzne wypociny przypadną do gustu.

O CZYM ten blog będzie?

Z kategorii dostępnych wybrałam trzy..

O ŻYCIU - o moim życiu, czasem o życiu innych, o moich przemyśleniach, poglądach i pragnieniach

PASJA & HOBBY - myślenie, analiza, autorefleksja czy samorozwój to moja pasja, pasją są też ludzie zrozumienie ich w każdym aspekcie życia. Hobby z kolei to min.: "uprawianie myślenia", a marzeniem moim jest zarazić nim jak najwięcej osób odwiedzających ten blog.

LITERATURA - słowami w prosty sposób, a jakże poetycki można wyrazić nie tylko myśli, ale też siebie samego. Ja na pewno będę często powoływać się na rożnego rodzaju literaturę naukową, ale też artystyczną.. kocham poezję, uwielbiam wyłapywać rożne mądrości z wierszy, piosenek, filmów, seriali czy nawet niekiedy z reklam..


Tak sobie pomyślałam, że nie dość, że lubię dużo myśleć, to też dużo gadam, a obszerność tego wpisu chyba jest idealnym na to dowodem
Mam nadzieję, że znajdzie się choć jedna osoba, która tym moimi "litaniami" w mniejszy lub większy sposób się zainteresuje.
  • awatar wiatru szept: To już mogę śmiało napisać,że ja zawsze byłam zbyt wylewna w aspekcie przeżyć emocjonalnych i wyrażania swoich myśli,jednak nikt nigdy nie zgłaszał przesadności w tej kwestii - czy tu tak będzie? zobaczymy.
  • awatar Gość: jak na debiut to spoko, zobaczymy później czy będzie egzaltacja, czy jaki taki poziom.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›